Nie zaczynam własnego biznesu, bo… 5 najczęstszych wymówek

ie zaczynam wlasnego biznesu bo

Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego ja wcześniej nie robiłam nic po swojemu, nic w kierunku niezależności, własnego biznesu. Samo gadanie o tym przez lata, to trochę za mało. Wiecznie były jakieś wymówki… Dziś właśnie o nich.

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie koleżanka z dzieciństwa, która zabiera się właśnie za wyposażenie swojej przestrzeni w sieci – Irmina, tu jest zarezerwowane miejsce na link do Twojego dzieła online 🙂

Wymówka nr 1 – nie mam czasu na własny biznes

Wiele czasu upłynęło zanim wzięłam się za robienie czegoś swojego. I co jest najgorsze – nie wzięłam się za to w liceum, ani na studiach, kiedy czasu miałam chyba najwięcej i wakacje najdłuższe. Nie wzięłam się za to będąc jeszcze bezdzietną mężatką pracującą na etacie, kiedy to do zagospodarowania miałam całe popołudnia i wszystkie weekendy. Wzięłam się za to, pracując na etacie, mając trójkę dzieci, z których najmłodszego nie można było jeszcze spuścić z oka, a wiele nocy bywało nieprzespanych. No gorzej chyba nie można.

Pamiętam, że jak już miałam w głowie własnoręcznie wtłuczone, że powinno się działać na własny rachunek, to w kółko się uspokajałam powtarzając, jak mantrę:  Nie myśl o tym, kiedy ty to będziesz robić. W ogóle o tym nie myśl. Będziesz mogła, to usiądziesz i coś zrobisz.

Bałam się tego wciskania mojego biznesowania w działania, od których moja doba pękała już w szwach.  Wydawało się to kosmicznie nieosiągalne.

Jakoś jednak usiadłam do tego komputera, wpisałam biznes pasywny w wyszukiwarce i się zaczęło.

Działam, ale po prostu bardzo powoli. O moim czasie podzielonym na pracę, dzieci, dom, gotowanie i blogowanie, więcej będzie we wpisie, który jest odpowiedzią na często zadawane mi na początku pytanie: kiedy ty to Kasia robisz? Poczytajcie tutaj – jak znaleźć czas na biznes po pracy.

Wymówka nr 2 – nie mam pieniędzy na rozpoczęcie własnego biznesu

To bardzo ważny temat. Jak zacząć biznes bez żadnych oszczędności. To sprawa męcząca całe tłumy. Jakbym miała do dospozycji jakiegoś milionka, o! ile ja bym mogła zrobić. Ile pomysłów zrealizować. Każdy się zgodzi, że trudniej zacząć od zera. Ile to razy się słyszało, że pierwszy milion trzeba ukraść.

Ale tu chciałam wszystkich tym strapionych pocieszyć. Tak jest bezpieczniej!

Nie podjemujemy ryzykownych kroków, nie inwestujemy w nieznane. Nie realizujemy nieprzemyślanych pomysłów. Każdy wydatek jest dobrze zaplanowany i niezbędny. Zero marnotractwa!

albo wymowki albo wyniki

Jakiś nieokreślony czas temu myślałam, że trzeba iść do urzędu z kilkoma stówkami na papierkologię i opłaty urzędowe. Założyć działalność i mieć oszczędności na kilka zusów i opłat cyklicznych. A to wszystko nie tak! Nie masz pięniędzy, to musisz włożyć w pomysł na biznes: czas, wiedzę i wysiłek.

Wymówka nr 3 – przecież nie potrafię samemu zrobić strony www

Ja też o tym pojęcia nie miałam. I dużo musiałam się naczytać, żeby choć odrobinę pojąć ten temat. I tu kolejna dobra wiadomość – w przeważającej części wiedza jest za darmo. Mówi się już o niektórych, że mają syndrom darmowej wiedzy, tzn. korzystają z darmowych wersji różnych programów, zapisują się na darmowe szkolenia i kursy, pobierają darmowe filmiki instruktażowe. Większość tych darmowych wersji jest tak skonstruowana, że po zapoznaniu się z materiałem, odczuwa się niedosyt i kupuje wersję pełną. Ci, którzy mają ten wspomniany wyżej syndrom nie wykupują pełnych wersji, tylko niedosyt uzupełniają dalej szperając w sieci.

Na ten moment ja robię tak samo. I chętnie zapłacę komuś za jego pracę włożoną w przydatny kurs, ale nie na tym etapie działań nad moim biznesem pasywnym. Nie mam na to kasy i już.

Zmierzam do tego, że po pierwsze trzeba trochę poczytać, a po drugie i równie ważne: jest teraz wiele narzędzi, które są dostosowywane do takich jak ja, czy Wy – nie informatyków. Programy są coraz bardziej intuicyjne. A coraz więcej programów reklamuje się podkreślając, że:

  • stworzysz w pięć minut swój pierwszy projekt, nie potrzebne Ci kursy graficzne
  • nie umiesz kodować, to platforma dla Ciebie
  • dostajesz gorączki jak słyszysz rozliczenie roczne, rachunkowość Cię przeraża – to właśnie dla Ciebie przygotowaliśmy program Księgowość dla Zielonych

Są to programy, które prowadzą za rękę, które mają pełno podpowiedzi, a jak wiedzy brak, to trzeba poszperać w sieci. Może to wszystko, co uda się zrobić nie będzie profesjonalne, ale z każdą kolejną godziną dowiadujemy się czegoś nowego i poprawimy coś na lepsze i będzie lepiej. Tak też się da!

Wymówka nr 4 – nic nie umiem

W rozmowach, podczas których trochę namawiam do działania w sieci, często słyszę: ale o czym pisać/mówić, kiedy ja się na niczym nie znam.

Na początek nie trzeba być ekpertem. Żeby nim zostać, trzeba ćwiczyć. Żeby ćwiczyć w sposób efektywny trzeba robić to na żywym organiźmie. Już samo puszczenie posta na FB i obserwowanie reakcji, to ćwiczenie praktyczne, a to większość już zrobiła. Chodzi o więcej takich ćwiczeń. Chodzi o poznanie mechanizmów, narzędzi do pracy, zaznajomienie się z określeniami.

I tak, małymi krokami, wchłoniemy trochę wiedzy, zdobędziemy doświadczenie i przyjdzie moment, że przedstawimy się jako EKSPERT.

Rozmowa o pracę. Znacie to?

  • Bezrobotny: Potrzebuję tej pracy.
  • Pracodawca: Brakuje Ci doświadczenia.
  • Bezrobotny: Żeby je zdobyć, musze dostać pracę.
  • Pracodawca: To pracuj.
  • Bezrobotny: Właśnie po to przyszedłem.
  • Pracodawca: Doświadczenie!
  • Bezrobotny: Jak mam je zdobyć bez pracy?
  • Pracodawca: Pracuj!

I tak można bez końca. Ale doświadczenie to też administrowanie stroną. Doświadczenie to moderowanie grup, organizowanie fora. Doświadczenie to zorganizowanie warsztatów. W końcu doświadczenie to wolontariat i wiele innych form współpracy. Doświadczenie to zaangażowanie!

A wykształcenie? Wykształcenie to nie tylko dyplom. To skończone kursy online. Wykształcenie to zaliczone webinaria (seminaria prowadzone za pośrednictwem Internetu). To uczestnictwo w konferencjach. To także się liczy. To nawet bardzo liczy.

Wymówka oddalona!

Wymówka nr 5 – nie ogarnę własnego biznesu

To też słyszałam niejednokrotnie i to też mnie dotyczyło… jakiś czas temu. „Prowadzenie właśnego interesu to nie dla mnie. Te urzędy, zusy, przepisy, ludzie, reklamacje… – ja się nie nadaję, nie ogarnę tego.”

Uważam, że nie trzeba być cwaniakiem, nie trzeba też być typem obrotnego biznesmena, czy też bizneswomen i nie trzeba robić trzysta pięćset sto dziewięćset rzeczy na raz. Można firmę prowadzić po swojemu, w swoim tempie i zgodnie ze swoim sumieniem. Może nie wypracujemy milionowych obrotów w pierwszym roku działalności, ale przynajmniej rozkręcimy tę machinę bez nerwów i stresów, nasza oferta będzie dobrej jakości, a biznes będzie nas cieszył.

Szczególnie dobrze jest rozwijać się mając na początek inne źródło dochodu. Działać bez presji i bez działalności, o której pomyśli się dopiero jak większość klientów będzie pytała o faktury.

I jeszcze jedna sprawa. Prowadzenia działalności nie ma się co bać, ponieważ wszystko dzieje się w rzeczywistości, jak w zwolnionym tempie. Księgowa podpowie co należy załatwić, Pani Krysia z urzędu doradzi, doradca z banku pokieruje – pomoc jest z wielu stron i wystarczy tylko z niej spokojnie korzystać.

Także nie dygamy, tylko działamy!

Nie zaczynam własnego biznesu, bo…

Pewnie znalazłoby się jeszcze kilka wymówek. Piszcie o nich w komentarzach. I pamiętajcie, że najlepszy czas na prowadzenie własnego biznesu jest właśnie teraz, dzisiaj. Lepszego nie będzie. Czekanie na ten magiczny moment, aż:

  • pojawi się jakaś okazja współpracy
  • ustabilizuje się sytuacja życiowa / finansowa
  • odłożę pieniądze na własny biznes
  • dzieci się usamodzielnią
  • dokończę biznesplan
  • zrobię prognozę własnego biznesu na trzy lata

to po prostu strata czasu. Najlepiej łączyć działania w kierunku własnego biznesu z tym wszystkim, co się planowało przygotować. Jestem bardzo dobrym przykładem na to, że czekanie na odpowiedni moment to po prostu zwykła wymówka!

Trzeba usiąć i zacząć przygotowywać swój pierwszy produkt bez myślenia o działalności. Po prostu zacząć robić konkret bez analizowania szans powodzenia własnego biznesu za x lat. Potem trzeba go pokazać.

W moim przypadku było to napisanie pierwszego wpisu na bloga i wyglądało to tak:

—-> Pisanie bloga – jak zacząć?

O tym, jak wygenerować własny pomysł na biznes i skąd wziąć podstawę do przygotowania  pierwszego produktu/usługi, przeczytajcie we wpisie:

—-> Dam wam pomysł na biznes. Biznesplan, kosztorys  – są niepotrzebne.

Jeden wpis + postanowienie, że będę miała swoją stronę + postanowienie, że się nie poddam, choćby nie wiem co = jestem dumnym przedsiębiorcą, któremu bardzo się chce.

To jakie jeszcze macie wymówki? Piszcie. Wspólnie je przegonimy i zmotywujemy się do czynnych działań na rzecz wymarzonego, własnego biznesu.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *