Blogowanie o… Moje dylematy przed założeniem bloga.

blogowanie o

Blogowanie o…

Blogowanie o gotowaniu – bo lubię kuchenne kombinacje, a może o podróżach – lubię, choć za wiele nie wyjeżdżam. Najwięcej mogłabym pisać o macierzyństwie, ale czy chcę o tym pisac? Sporo tych dylematów miałam. Analizom nie było końca, a ostatecznie wciąż tematykę mam niesprecyzowaną i wciąż klaruje się mój temat przewodni. Poniżej spisałam migawki moich myśli pojawiających się na etapie tworzenia strony. Czyli o tym, co było w mojej głowie rok temu.

Lubię ręczne ozdabianie

Lubię wstążki, koraliki, tasiemki. Chętnie zmienię wystrój ozdabiając doniczkę, oklejając półkę, ścianę, ramkę, czy słoik.  Ale jak tylko wyjmę te moje pzibziułki bibułki, to mój najmłodszy rozpirza skarby z pudełka w 2 minuty. Nagle wszystko jest wszędzie. A ja nie wiem od czego zacząć sprzątanie. Może najpierw zmyć małemu klej z czoła? A może powybierać koraliki z kaszki? Nie skarżę się, ale jak? Jak zabrać się za ozdobienie słoika? Po 21:00? O tej godzinie wstążki już nie mają kolorów, ja nie wiem jak się nazywam, a koraliki przemieszczają się szybciej, niż zwykle. Niewiele takich mini dzieł udało mi się zrobić. To nie będzie blogowanie o rękodziełach, przynajmniej nie teraz…

Lubię gotowanie

Nie mylić z: dobrze gotuję, a rozumieć: chętnie próbuję. Dużo czasu przez ostatnie kilka lat nabałaganiłam w kuchni. Zdecydowanie lubię to. Sporo przepisów wypróbowałam, zepsułam, zapamiętałam. I jak się teraz zastanowię to był to najczęstszy powód, dla którego używałam Internetu w komórce. Prawie jedyny. Szukałam przepisów. W tym temacie mogłabym opisać sporo doświadczeń. Jest jednak tak wiele blogów i stron dotyczących gotowania… Gotować będę, ale jak zaczęłabym jeszcze o tym pisać, to byłoby za wiele. Mam potrzebę odmiany i świeżości. To nie będzie blog o gotowaniu, raczej nigdy…

Parenting – rodzicielstwo

A mało mam tego na co dzień? Wątpie, że wytrzymałabym pisanie o tym dłużej, niż kilka wpisów. Blog to moje miejsce, moja odskocznia. Wpływ matkowania mojej czeladce na pisanie bloga będzie i tak wyczuwalny w tekstach, ale żeby tak pisać tylko o tym – to byłoby za dużo rodzicielstwa w moich rodzicielstwie. Odpada.

Zdrowe odżywianie a blogowanie o nim

U mnie to przebiega fazami. Czasem zjem parówki, bo raz się żyje i taki szał każdemu się należy. Potem następuje czas, kiedy zapominam o ich istnieniu, w głowie mam tylko żurawinę i biozupy. Kolejny etap to chipsy na kolacje. Wreszcie zapijam wieczory mlekiem, bo po sałacie na obiad ciężko dotrwać do 18:00. Mija pewien czas i wsuwam kilka razy dziennie kanapki, bo brak mi pomysłu na cokolwiek. Po kłopotach żołądkowych wywołanych opchaniem się pieczywem dobijam się pizzą i potem przez dwa tygodnie wsuwam raczej płatki owsiane i zielsko. Zdrowe żywienie – ciągle o nim myślę, czytam składy produktów, sama przyrządzam posiłki ile tylko mogę. Ale specjalistą nie jestem. Przykładem też nie. To nie będzie blogowanie o zdrowym odżywianiu. Temat przenika nieustannie moje życie – jakieś pięć razy dziennie. Nie jest mi obojętny. Ale wydaje mi się, że niewiele fachowej wiedzy miałabym do przekazania w tej materii. Raczej same wątpliwości.

Lubię przemiany nieruchomości pod sprzedaż – home staging

Jak widzę ogłoszenia i zdjęcia nieruchomości, planuję w głowie ich przygotowanie pod sprzedaż. Zawsze coś bym znalazła do poprawienia 🙂 Jak kupię kiedyś dom, przeprowadzę rewolucje i sprzedam, to opiszę wszystko i pokażę 🙂

Będzie to blogowanie opisujące eksperyment zaistnienia w sieci. O tym będę pisać.

Taki był efekt remanentu wątpliwości i zainteresowań. Trzeba być wprawionym blogerem, albo autorem kilku blogów, albo redaktorem, albo mieć już kilka biznesów online za sobą, albo po prostu mieć mocno sprecyzowane plany, żeby wystartować z blogiem tematycznym i nie zniechęcić się po roku.

Brak wątpliwości to znak, że zatrzymałeś się w rozwoju.

To taka pocieszająca myśl z „Bridy” Paulo Coelho. Efektem mojej analizy jest blog, w którym pojawia się sporo tekstów, które po prostu mam ochotę napisać i już. Teraz już bez zastanawiania się, czy to dla nich dobre miejsce. Dopiero napisanie kilkudziesięciu wpisów, obserowowanie reakcji na moje zdania i analiza statystyk pozwalają mi powoli kształtować bloga.

Był to rok twórczego bałaganu na blogu, który nauczył mnie więcej, niż  kilka lat studiów. A łączenie przyjemnego z pożytecznym popycha mnie do dalszych działań.

Do przeczytania!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *