Moje sposoby – zobacz jak powstaje wpis na bloga

Wpis na bloga powstaje tak

Napisanie przemyślanego, poukładanego tekstu, to nie taka bardzo prosta sprawa. Mam sporo do opowiedzenia, ale trzeba to ubrać w zdania, które zabrzmią w dość uniwersalny sposób, zabrzmią jak… wpis na bloga. Swojego bloga nie kieruję do ściśle określonej grupy osób, więc wpisy muszą zawierać konkrety, rozbawiać, nie mogą być zbyt długie. Sposób wypowiadania się muszą polubić starsi i młodsi, więc nie można przesadzić z ilością słów trudnych, potocznych, angielskich itd. Przy tym wszystkim trzeba być sobą, bo udawanie, tak jak kłamstwo, ma krótkie nogi.

Moje sposoby – wpis powstaje tak:

Poniższe sposoby, które sobie cały czas wypracowuję wynikają głównie z tego, że nie mam jak usiąść na parę godzin i po prostu pisać. Cały czas kombinuję jak napisać dobry wpis robiąc to na raty. Poniżej, to co już mam poukładane i z czego korzystam.

Hasła

Zapisuję sobie krótkie hasła. Na przykład:

– absolutnie każdy coś lubi (post z 13 listopada 2017)

– czy to normalne, że z wentylacji wieje (post z 3 listopada 2017)

One przypominają mi myśl, którą chce rozwinąć. Czasem tych haseł mam zanotowanych naprawdę sporo.

Słówka

Zapisuję pojedyncze słowa, które mi się spodobały podczas tworzenia w głowie tekstu. Zapisuję je tylko dlatego, że według mnie ciekawie brzmią, urozmaicają tekst. Notuję je od razu (najczęściej w komórce), żeby nie uciekły, bo nie są oczywiste i rzadziej używane przeze mnie w wypowiedziach na głos, a urozmaicają wpis.

np. obnażona, wtargnąć, kamuflowanie, zlepek

Razem z hasłami pozwalają mi przypomnieć sobie o czym myślałam i szybciej odtworzyć to na klawiaturze. Niektóre słowa lub hasła, które gdzieś usłyszałam, albo mi się nie wiadomo czemu przypomniały, zapisuję albo próbuję zapamiętać (choć to drugie wychodzi mi znacznie gorzej), bo tak mi się podobają, że specjalnie do nich generuję tekst. Ale jest to dużo trudniejsza sztuka. Czytający nie może odczuć, że te zdania są na siłę wciśnięte w post. Więc nie można ich wciskać na siłę 🙂

Początki akapitu

Jak już wiem, o czym mam napisać i siadam i zaczynam i mam pierwszy akapit – pierwszą myśl zapisaną, zamkniętą, i się rozkręcam, i nasuwa się już kolejna, ale czas minął, bo pewien trzylatek podbiega z problemem wagi państwowej, niecierpiącym zwłoki – autko wjechało pod kanapę, to za wszelką cenę staram się zapisać pierwsze zdanie tego kolejnego akapitu, kolejnej myśli. To jakże ważne pierwsze zdanie przyspiesza znacznie sprawę, gdy wraca się do tekstu.

Fajowskie teksty 🙂

Tu, na przykładzie, opiszę cechę mojego charakteru, która nią jest odkąd pamiętam.

Oglądałam ostatnio z synem bajkę: „Epoka lodowcowa”, chyba część pierwsza. Leniwiec Sid ledwo szedł za mamutem i wtedy ten duży chcąc mu to uświadomić, powiedział: „No wolniej to już można chyba tylko stać”. I jak już taki tekst mi się spodoba, a ten bardzo przypadł mi do gustu :), to staram się go używać jak najczęściej, aby mi wszedł w nawyk. Pisząc też te nawyki wykorzystuję.

Nagrywanie rozmów

Jak mnie podczas jakiejś rozmowy olśni: „O! To koniecznie muszę wykorzystać na blogu.” Włączam nagrywanie w telefonie. Z całego nagrania, które trwa wiele godzin, bo dosłownie zawsze zapominam wyłączyć po skończonej dyskusji, wykorzystuję zazwyczaj tylko jeden temat. Ale już mam pomysł, mam temat, mam o czym pisać i nie zapomnę, bo mam nagrane 🙂

Piszę kilka wpisów na raz

Nawet 5-6 wpisów na raz. W tej chwili mam 6 szkiców. Dzięki temu powstaje mi taki bufor czasowy.  Nie martwię się, że nie mam wpisu przygotowanego, bo zawsze jakiś mam, tylko muszę go dokończyć i wygładzić. Dodatkowym atutem takiej pracy na kilka frontów jest to, że zapisane w nich myśli przenikają się wzajemnie, co pomaga podlinkować teksty, a co w efekcie wydłuża pobyt czytelnika na blogu.

A jeszcze ponadto, na co dzień postanowienia i myśli autora krążą wokół bloga. I jak już pojawi się coś, czym chcę się podzielić, to mając kilka zaczętych tematów od razu mam gdzie umieścić tę nową myśl. Chyba, że jest to coś z zupełnie innej beczki – wtedy powstaje kolejny szkic.

Zły humor

Na szczęście jeszcze przed opublikowaniem (czyli wrzuceniem na bloga), wróciłam do tekstu napisanego w przypływie nieciekawego nastroju i… wyczuwało się ten kiepskawy klimat z moich zdań na kilometr. Nie ma sensu pisać, gdy humor nie dopisuje.

Nagły przypływ słów

Jak pojawia się tzw. wena, to staram się z niej wycisnąć, ile tylko można. Wygląda to wtedy tak, że siadam i pisze i pisze i pisze i następuje koniec czasu lub weny lub głód 😉 Takim sposobem powstaje czasem materiał na dwa, trzy posty. Jest to niedbale, szybko pisany jednolity tekst, którego fragmenty wykorzystuje na różne sposoby do różnych wpisów. Takie akcje zdarzyły mi się od września 2017 dwa razy 🙂 Wciąż mam te materiały i wciąż do nich wracam.

W tym miejscu niedługo będzie odnośnik do wpisu o tym, co następuje jak ma się już gotowy tekst – czyli jak przygotować wpis do opublikowania, porady edycji.

No i dziś (tj. 31.03.2018) pojawił się obiecywany poradnik edycji – klikamy w to zdanie i wdrażamy.

Na dzień dzisiejszy, tak to mniej więcej u mnie wygląda. Słowo harcerza, że będę ten wpis aktualizować, jak tylko wypracuję i wypróbuję jakieś kolejne metody. Jak powstaje Twój wpis na bloga?

3 Replies to “Moje sposoby – zobacz jak powstaje wpis na bloga

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *