Biznes po pracy – jak znaleźć na to siłę i czas?

czas na biznes po pracy

Z racji tego, że blog to taki mój biznes po pracy, bo pracuję na etacie i mam dzieci, pierwsze pytania jakie pojawiły się wokół mojego pisania nie dotyczyły treści 🙂 :

  • kiedy ty to piszesz?
  • jak znajdujesz na to czas?
  • nie jesteś zmęczona?

Pytają głównie osoby obdarowane potomstwem 🙂 Takowe pewnie też znają stopnie zmęczenia:

  1. Zmęczenie
  2. Zmęczenie jak cholera
  3. Macierzyństwo

I gdzie tu wcisnąć biznes po pracy?

Znaleźć czas i pokonać zmęczenie to prawdziwe wyzwanie. Naprawdę problem jest mi znany. Z tym czasem to jest tak, że wielu sporo go marnuje i wie o tym, ale wpis dotyczy głównie tych zarobionych po uszy 🙂 Choć i leniuchy może się zmobilizują, czytając, jak to u innych wygląda 🙂 Pisanie bloga trwa. Trzeba na to znaleźć czas i jakoś sprawić, żeby głowa nie leciała na klawiaturę. Pracując na etacie, mając jeszcze mało samodzielne dzieci i lubiąc pichcenie, po 21:00 pada się na nos. Więc kiedy?

I to jest tak, że mimo, że nam się wydaje, że harujemy od rana do późnej w nocy i jeszcze przez sen, to i tak zawsze niektóre wykonywane przez nas czynności są zbędne.

Konkretny przykład:

W moim przypadku było tak, że przestałam 10 kilo skarpetek rozwieszać parami na suszarce, wywijać po wyschnięciu na prawą stronę, parować, układać na półce każdego dziecka w rządku. Dzieci opanowały parowanie, na prawą stronę wywijają same przy ubieraniu, a skarpetki każdy ma w swoim pudełku, a nie w rządku na półce 🙂 Błacha sprawa, a jednak czas zaoszczędziła. Choć lubiłam jak były w rządkach 🙂

Pozbieramy tak kilka spraw i uda nam się położyć dzieciaki spać pół godziny wcześniej – wtedy można poświęcić czas na pisanie. Ja wiem…., może i wstaną wcześniej, ale przynajmniej u mnie rano i tak nie udaje się biznesować w żaden sposób. Pozostają wieczory, podróże do pracy i z pracy, rzadkie chwile bez dzieci.

Myśli krążą wokół bloga.

Czasem właśnie w powyższy sposób uda się wygospodarować trochę czasu, jednak zdecydowanie najwięcej udaje mi się stworzyć w głowie – myślami, podczas wykonywania obowiązków domowych, mycia głowy, jazdy na zakupy itd. Na przykład ten tekst ułożyłam w głowie sprzątając wieczorem kuchnie (mąż panował nad stopniem potopu w łazience podczas kąpieli dzieciaków). Stojąc zamyślona nad zlewem zorientowałam się, że właśnie teraz powstaje wpis. Już wiedziałam, że muszę to powstawanie wpisów opisać na blogu, bo będzie to odpowiedzią na zadawane pytania. Potem położyliśmy dzieci spać (odpowiedzieliśmy na ich milion pytań, przygotowaliśmy ubrania na drugi dzień, bajka na dobranoc itp.) Jak już się zrobiła cisza, usiadłam i napisałam. Zajęło mi to wtedy około 20. minut. Jak już mam taki gotowy wpis, potem na raty, krótkimi chwilami, przez kilka dni, poprawiam i dostosowuje do opublikowania. Zdecydowanie najmniej czasu mam i poświęcam na wypromowanie bloga – pracuje nad tym.

Nie mam problemu z ilością tekstu, tzn. mam taki, że zazwyczaj piszę za dużo. Częściej na pewno się zastanawiam co skasować, niż co dopisać. Albo jak rozbić wpis na dwa. To co tu czytacie jest sporo okrojone. Bo jak już Kasia się rozpędzi…:) i również w tym przypadku z jednego wpisu zrobiło się ich jakoś dwa… Drugi będzie o sposobach samego zapamiętywania i pisania, czyli jak to robić, żeby w harmiderze codzienności nie ginęły ci tematy i myśli na bloga.

⇒ Zapowiadałam i jest. Od 21 stycznia 2018 – klikając tu przeczytasz jak powstają wpisy.

Wiadomość od kolegi

Odezwaliśmy się do siebie po latach z pewnym moim kolegą. Zaskoczył mnie wysyłając mi wiadomość, która była obszernym zajęciem stanowiska, odniesieniem do mojego wpisu o wykorzystaniu tego co się lubi jako własny pomysł na biznes. Za co zresztą jestem wdzięczna, bo nie dość, że dał wyraz zainteresowania, a to po prostu jest miłe i daje kopa do działania, to też dał mi do myślenia i powstał między innymi ten wpis. Pytał kiedy to robić, jak znaleźć czas? Sam jego komentarz mógłby po drobnych edytorskich przeróbkach stać się wpisem samym sobie, a jakoś znalazł się na to czas 🙂 Dzięki Łukasz 🙂

Biznes po pracy owszem, ale małymi krokami!!!

Zaczęłam tę swoją przygodę z blogiem i biznesem pasywnym mając już trójkę dzieci i pracując na etacie. Nie było i nadal nie ma innego wyjścia, jak tylko robić wszystko małymi krokami. Kilka razy chodziłam niezadowolona, bo tak bardzo bym zaszyła się i przez kilka godzin sobie działała na rzecz tego mojego przedsięwzięcia – tyle bym zrobiła! Ale tak się nie da. Takiego czasu nie jestem w stanie wygospodarować. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Ja polubiłam te moje krótkie chwile z blogiem. Tak też się da.

Trans-mama.

Podczas niekrótkiego wychowawczego, wpadłam w taki znany mamom trans. Życie wtedy się przewartościowuje. Jest przenajcudowniejsze jak dziecko pierwszy raz przyjdzie się przytulić, przeokrutne podczas podawania czopków o 3 nad ranem, najweselsze kiedy roczny bąbel tańczy, jak tylko usłyszy reklamę marketu, najniesprawiedliwsze kiedy nawet w lecie wstajesz jak jest jeszcze ciemno. Nadzwyczajny, nieporównywalny do niczego czas. Życie toczy się od zupki ciapki do ciapki w pieluszce – to właśnie ten trans 🙂 .

Teraz, jak moje darmozjady trochę podrosły, czas leci mi od napisania wpisu do opublikowania wpisu. To dla mnie bardzo miła odmiana. Zmierzam do tego, że jak się postanowi zacząć biznes po pracy to jakoś nawet mimo wszystko i myśli i postanowienia i czynności krążą wokół tego i czasem ciężko nawet stwierdzić, kiedy znajduje się na to czas. Ale niech w Nowym Roku 2018 będzie go więcej!

2 Replies to “Biznes po pracy – jak znaleźć na to siłę i czas?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *